Grand Theft Auto IV recenzja

Wrzesień 22, 2008 at 6:49 pm (Recenzje) (, )

Grand Theft Auto IV • Kontynuacja legendarnej serii. W grze wcielisz się w Serba, a akcja rzuci cię do odpowiednika Nowego Jorku. Niko przybywa do Ameryki skuszony wizją krainy mlekiem i miodem płynącej, którą w listach roztaczał kuzyn Roman. Gdy schodzi na stały ląd w porcie przeładunkowym ze statku witany wylewnie przez kuzyna już po chwili przekonuje się, że Roman po prostu kłamał. Nie ma willi, pięknych kobiet, szybkich samochodów i góry zielonych banknotów. W dodatku od razu wchodzimy na ścieżkę zbrodni. Okazuje się, że Roman jest nałogowym hazardzistą i podpadł albańskim gangsterom. Zgadnijcie kto będzie musiał wyciągnąć niefrasobliwego kuzyna z opresji?

Urokliwe Liberty City znamy już z poprzednich odsłon serii. Uwierzcie jednak na słowo, że nie poznacie tego miasta. Nowa technologia pozwoliła zaprojektować miasto pełne detali. Mamy kolejkę podmiejska, wijące się serpentyny ulic, estakady, wiadukty i skrzyżowania. W dzielnicy Algonquin witają nas potężne drapacze chmur i Statua Radości. W Bohan kuszą na ulicach panienki lekkich obyczajów. Odkryjemy tam uwielbiany przez kuzyna Romana klub ze striptizem o jakże fantazyjnej nazwie „Trójkącik”. W Alderney warto pojechać w okolice zakładu karnego i koreańskiej restauracji. W Dukes trzeba koniecznie zatrzymać się i zwiedzić muzeum sztuki współczesnej. To tylko kropla w morzu.

Zmiany dotknęły także mechanikę rozgrywki. Przede wszystkim zmodyfikowano system policyjnej obławy. W poprzednich częściach Grand Theft Auto można było łatwo zgubić ścigających nas stróżów prawa. Wystarczyło czasem schować się gdzieś na tyłach budynku, nawet blisko miejsca zbrodni i już po chwili mogliśmy cieszyć się pełną swobodą. W przypadku czwartej odsłony słynnej serii jest inaczej. Kiedy popełnimy przestępstwo policyjne patrole zaczynają krążyć po określonym obszarze (okręgu obejmującym sporą część dzielnicy) i nie spoczną w swoich poszukiwaniach. Bellic musi wydostać się z niebezpiecznej strefy.

Twórcy gry postarali się także o zmodyfikowanie walki wręcz. Niko jako były wojskowy potrafi rozbroić przeciwnika (na przykład z noża), kopnąć w krocze, wyprowadzić kombinację ciosów i ostatecznie przywalić adwersarzowi z przysłowiowej dyńki. Oczywiście nie zapomniano o wszelakiej maści pistoletach i karabinach! Oprócz typowej „dziewiątki” o dyspozycji gracza oddano dwa rodzaje strzelb, Uzi, karabiny maszynowe, snajperskie, wyrzutnię rakiet, granaty i koktajle Mołotowa. W dodatku w grze zastosowano system podobny do tego z Gears of War. Niko może skryć się za jakąś zasłoną i pruć do przeciwników będąc relatywnie bezpiecznym przed kulami przeciwnika. Istnieje także możliwość strzelania na ślepo zza winkla.

Po sieciowym Liberty City może hasać szesnastu graczu. Prócz klasycznego Team DeathMatchu mamy też możliwość wcielić się w złodzieja samochodów (drużyna, która zarobi więcej pieniędzy wygrywa). W Cops&Crooks mamy zmagania dwóch drużyn – policjantów i złoczyńców (policja musi dopaść Boss’a). Jeśli chcemy możemy także pojeździć w wyścigach i tak dalej. W Team Mafia Work wykonujemy zadania zlecane przez mafię.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: